poniedziałek, 9 września 2013

Basiowa spódnica cz.4 czyli tadam!

W niedzielę przed południem skończyłam szyć spódnicę. Robi piorunujące wrażenie. Nie publikowałam nic przez ostatnie dni, gdyż upinanie szpilkami miliardy miliardów kontrafałd nie jest szczególnie porywające, to coś jak "Śmierć w Wenecji". Ci, którzy oglądali "Chłopaki nie płaczą", wiedzą o co chodzi. A ci co nie oglądali - proszę nadrobić :) Różnica jest taka, że film nakręcony o mnie upinające falbany byłby o filmem o kobiecie w fotelu. Z każdą kolejną falbaną spódnicy robiło się coraz więcej. Toby białego szyfonu otulały mnie z każdej strony, co doprowadziło do głębokiej frustracji Gada Kosmatego. Nie miał szans by się dostać na kolana, baa nie było możliwości nawet by ugryźć mnie w stopę, bo od stóp do głów niemalże byłam okryta białością atłasów i szyfonów.

Po upięciu całego mnóstwa kontrafałd, obłok spódnicy przenosiłam na rozłożony stół i doszywałam falbanę. POniżej dokumentacja jak to wyglądało. A wyglądało niezwykle. Żałowałam, że nikt nie zrobił mi zdjęcia jak siedzę przy maszynie, chowana w odmętach fal jakie Twoją falbany.

Wszywanie falban jak widzieliście to prościzna. Poniżej dokumentacja z najbardziej spektakularnego momentu, jakim jest doszywanie ostatnich falban. Spódnicy wtedy jest już bardzo dużo, trzeba uważać by któraś z falban nie podwinęła się oraz by tkanina na którą naszywamy falbany, była równo ułożona.
Falbana nr 7 w trakcie naszywania.
A tu falbana nr 7 z punktu widzenia maszynistki.
Ostatnia, najniższa falbana jest niemal równej długości. wystaje za obręb atłasu o około 2-3 cm. Gdyby upiąć falbanę w sposób taki sam jak te znajdujące się wyżej, to spódnica byłaby zbyt długa, przeszkadzałaby w chodzeniu.
Rozkładanie szyfonowej chmurki na stole.
Falbana nr 8 już niedługo zaistnieje!
Ostatnia falbana czyni spódnicę.
Efekt końcowy prezentuje się tak jak widać poniżej. Zdjęcia zrobiłam manekinowi ustawionemu na stole. Ponieważ spódnica jest w rozmiarze większym niż Lola (manekin), toteż upięłam ją z tyłu manekina. Żałujcie, że nie macie możliwości przekonać się jak ta spódnica wiruje, ech co za widok!
Lola w basiowej spódnicy
Lola uniosła kraniec spódnicy ręką której nie ma.

 Obecnie szyje się halka. Zaprezentuję ją jutro bo jednak zdjęcia robione przy sztucznym świetle nie mają tego uroku. Zostało też delikatnie wyczyścić spódnicę od spodu ze śladów kredy krawieckiej.

8 komentarzy:

  1. Cudna. Efekt znakomity! :) Mam nadzieję, że właścicielka- Basia sfotografuje się w niej i pokaże. ;)

    Jeśli nagle stracę poczytalność i postanowię wyjść za jakiś mąż, to zamówię u Ciebie sukienkę. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście Marta, nie widzę inaczej :)

      Usuń
  2. Jest po prostu OBŁĘDNA :D Nie mogę się doczekać, aż się do niej dorwę - jeszcze jakieś trzy tygodnie :D Oczywiście, że pokażę jak wygląda na mnie :)

    Falbany wyglądają cudnie, nawet lepiej niż sobie wyobrażałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Falban jest sporo więcej niż na błękitnej. Błękitna była marszczona 2:1, 2,5:1. A Twoja ma marszczenie 3:1.

      Usuń
  3. Chyba mało jest kobiet, które by o takim cudzie nie marzyły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest :) ja też pierwszą taką uszyłam bo mi się marzyło. Mnóstwo radości mi daje możliwość spełniania marzeń koleżanek o takiej sukni/spódnicy.

      Usuń
  4. Ach, jak do ślubu. Coś pięknego!

    OdpowiedzUsuń