- Wybierz rękę dominującą, tą którą masz sprawniejszą. Jeśli jesteś praworęczny to pewnie będzie ręka prawa, dla leworęcznych lewa.
- Drugą rękę schowaj za plecami. Wszystkie ćwiczenia będziesz wykonywać tą jedną ręką wybrana na wstępie.
- Załóż skarpetki.
- Zdejmij koszulkę typu tshirt.
- Nalej szklankę wody z plastikowej butelki o pojemności 1,5 litra przy założeniu, że butelka jest pełna (udało Ci się odkręcić butelkę jedną ręką?).
- Zjedz drugie danie używając noża i widelca.
- Odstaw w sklepie koszyk niosąc jednocześnie torbę z zakupami.
- Napisz notatkę na blogu. Używając polskich znaków i wielkich liter (niezła gimnastyka dla palców, co?).
- A teraz popatrz na najpiękniejszy kawałek bawełny z borderem jaki widziałaś. Zerknij na maszynę. Na stos Burd zerkający z kątka...
sobota, 26 lipca 2014
Sobotnie ćwiczenia
Na dzień dobry zrobimy kilka ćwiczeń, które uskuteczniam od kilku dni. Będzie łatwo chociaż nie gwarantuję, że nie przyprawią was o zadyszkę, ataki złości tudzież śmiechu. Zaczynamy!
sobota, 5 lipca 2014
Z innej mańki
Miałam dziś szczere chęci uszyć sobie sukienkę, tym bardziej, że obok komputera leży sobie nowa Burda i kusi. Jednak pogoda skłoniła mnie do wyjścia z domu i oddania się zupęłnie innym przyjemnościom.
Przez ostatnie dni próbuję dojść do siebie po anginie. Angina odeszła w zapomnienie, ale zabrała ze sobą moje siły. Wszystkie prawie! Dokonałam heroicznego wysiłku i wsiadłam dziś na konia. Całe pół godziny, a padnięta byłam jakbym cały dzień jeździła.
Ubrałam skórę, żółwika, ochraniacze (nie widać na zdjęciu), kominiarkę, rękawiczki, kask i oddałam się zalewowi andrenaliny. Nawet mój kontuzjowany bark przestał boleć.
PS. A sukienkę z nowej Burdy i tak uszyję! Ale może w tygodniu :D tkanina już czeka!
Przez ostatnie dni próbuję dojść do siebie po anginie. Angina odeszła w zapomnienie, ale zabrała ze sobą moje siły. Wszystkie prawie! Dokonałam heroicznego wysiłku i wsiadłam dziś na konia. Całe pół godziny, a padnięta byłam jakbym cały dzień jeździła.
Ubrałam skórę, żółwika, ochraniacze (nie widać na zdjęciu), kominiarkę, rękawiczki, kask i oddałam się zalewowi andrenaliny. Nawet mój kontuzjowany bark przestał boleć.
PS. A sukienkę z nowej Burdy i tak uszyję! Ale może w tygodniu :D tkanina już czeka!
Etykiety:
jazda,
kask,
motocykl,
motocyklem,
skóra,
sprzedaż,
sukienka,
szycie,
warsztaty,
zamówienie
Subskrybuj:
Posty (Atom)