poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Realizacje plastyczne

Wieczorami w przerwie między kolejnymi ikonami i interfejsami, którymi zajmuję się zawodowo biorę w dłoń pędzelek albo kredkę i biorę w obroty moje stare koszulki stajenne. To kilka koszulek z logo TUW, które dostałam gdy moja Mama tam jeszcze pracowała. Koszulki są z grubej solidnej bawełny. Niestety z czasem biel stała się jakby mniej biała, koszulki się znosiły. Żal je było wyrzucić, wyjściowe to one już nie były, więc zakładałam je na treningi. Biała koszulka to jednak nuda. I wtedy zaczęłam szaleć z ozdabianiem ich. Poniżej dokumentacja mojej radosnej twórczości.
Jedną z koszulek mogliście zobaczyć (chciałam napisać, że podziwiać, ale skromność mi nie pozwala).

Swobodna wariacja na temat mnie i mojej szalonej koniny.

Tył koszulki prezentowanej powyżej - jeszcze stara wersja logo

Niektórzy twierdzą, że rysunek przedstawia właściciela stajni w której mieszka Nora.


  





























 







































Radosny konik - Norka często zachowuje się podobnie
Tygrys, bo kocham tygrysy!
A tu, że niby to ja i mój kot. Ale to nie prawda, bo nie mam żądnej zółtej koszulki ani zielonej spódnicy
A tak teraz zdobię plecy koszulek


3 komentarze:

  1. Świetne wszystkie :) One malowane były pisakami czy farbkami?

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow! śliczne! Bardzo lubię takie koszulki.

    OdpowiedzUsuń