sobota, 19 stycznia 2013

Błękitne marzenie

Dzisiaj w nieco innych klimatach napiszę. Dość padów chociaż właśnie szyję coś z innej kolekcji ale to może w przyszłym tygodniu zaprezentuję. Dziś kolej na suknie!

Przez całe lata byłam chłopczyca i biegałam w spodniach wszelkiej maści i kroju. I nagle, któregoś dnia wypatrzyłam na allegro sukienkę. Krótką sukienkę. I poczułam, że muszę ją mieć! Kolejno pojawiały się sukienki dłuższe, krótsze, spódnice... aż dojrzałam do sesji fotograficznej na koniu w pięknej długiej sukni. Przez dwa tygodnie co wieczór robiłam projekty różnych sukni które bym chciała uszyć. Liczyłam ilość niezbędnej tkaniny, rozrysowywałam kliny, falbany, gorsety. Dodawałam kolejne metry lamówek, tasiemek i troczków. Sprawdzałam właściwości i ceny tkanin. Po dwóch tygodniach miałam szczegółowy projekt, wybrane tkaniny, a przede wszystkim tonację kolorystyczną! Bo jedno to zrobić projekt sukni, a drugie to dobrać tkaninę która w konkretnym kolorze projekt dopełni, tak na prawdę tworząc go.

Widzieliście kiedyś zdjęcia z jam lodowych? Wypełnia je niesamowita niebieskawa poświata. Miejscami zwisają sople, grubsze, cieńsze, krótsze, dłuższe... każdy inny. I ten błękit... wiedziałam już, że suknia będzie suknią królowej śniegu, a sesja fotograficzna odbędzie się w zimowej aurze.

 
 Dół sukni, jak policzyłam, miało stanowić około 100 metrów bieżących szyfonowej falbany o zróżnicowanej długości. Górę sukni chciałam uszyć z satyny. Dól matowy, góra z połyskiem. A wszystko rozpięte na halce z tiulu by unieść dół sukni.


Udało mi się upolować niedrogo szyfon, którego potrzebowałam ponad 20 metrów (o szerokości 150 cm). Do tego metr satyny, 12 metrów podszewki (na dół sukni i na podszewkę) oraz kilka metrów sztywnego tiulu.

Gdy tkaniny przyszły byłam nieco przerażona ich ilością. zastanawiałam się też czy podołam czy zmarnuję taką stertę pięknych tkanin. Bałam się tez zamawiać tkaniny przez internet, ale niepotrzebnie. Barwa satyny jak i szyfonu były takie jak w moim projekcie.

Zaczęłam od uszycia halki. Najwięcej czasu spędziłam siedząc nad podszewką z nożyczkami i zastanawiając się czy na pewno powinnam... pierwsze cięcie i jakoś poszło. Dwa wieczory i halka była gotowa. Sztywna tak, że sama stała na tiulowej falbanie. Nabrałam pewności i wzięłam się za szyfon. Jak pomyślałam tak zrobiłam. Kilka godzin później miałam skrojony dół sukni, falbany, pas, szal i górę sukni.

Zaczęło się szycie. Zszycie dołu sukni to był moment. Gęste zaczęło się przy falbanach. 100 metrów. Sto! I to wszystko trzeba zmarszczyć odpowiednio, przypiąć szpilką albo przyfastrygować i potem przyszyć. Falban jest kilkanaście rzędów. Pierwszy rząd od góry miał długość tylko 75 cm, ale już najniższa linia falban miała długość prawie 7 metrów. Kilka wieczorów i nocy i dół sukni był gotowy. Gdy przymierzyłam spinając boki "spódnicy" agrafkami, gdy poczułam ciężar i delikatny szum spódnicy...byłam ugotowana. Nie mogłam sobie odmówić przebiegnięcia się po mieszkaniu, a falbany rozwiewały się na boki, halka szeleściła. Cudownie! O to właśnie chodziło.

 Na tym etapie mojej kariery krawieckiej nie miałam jeszcze manekina. Samodzielne dopasowanie góry sukni do mnie było katorgą. Po kilku wieczorach jednak i to było gotowe. Potem guzik z perłową główką, nieco ciemniejsza lamówka wykańczająca dekolt. Wszyłam zamek i suknia była gotowa.

Leżała przez dwa dni na kanapie i co kilka godzin ją zakładałam bo nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Potem zaprezentowałam ją rodzicom. Mamę która swego czasu sporo szyła po prostu zatkało. Zresztą każdy tak reagował kto zobaczył suknię.

Którego styczniowego dnia, przy mrozie rzędu 15 stopni odbyła się sesja foto. Akurat byłam na Mazurach z dwoma koleżankami i przyjacielem. Dziewczyny zrobiły mi makijaż i fryzurę, przygotowałyśmy konia i heja... ułożenie sukni i już mogłam spełnić swoje marzenie. Królowa śniegu zagościła na Mazurach...

8 komentarzy:

  1. Piękna:) jakby była biała to śmiało na ślub możńa by brać. Widać masz talent. Uczyłas się gdzieś szyć , czy sama tak z zapałem podchodziłas do szycia ?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) sama próbowałam szyć podpatrując mamę i babcię:)

      Usuń
  2. Fantastyczna! Gratuluję zdolności i cierpliwości. Dużo pracy, ale efekt doskonały!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiem, że zimno, ale gdyby tak choć jedno zdjęcie bez kurtki...

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Sukienka już jest sprzedana. Szyję takie lub podobne na zamówienie. W celu wyceny proszę o kontakt: aleksandra.szyje@wp.pl

      Usuń
  5. Jaka długość jest tej sukienki? Chodzi mi oto ze swietnie wyglada na koniu. Bardzo proszę o długość sukieneczki by tak swietnie wyglądała na koniu

    OdpowiedzUsuń