Sukienka wg wykroju z Burdy, oczywiście nie zanotowałam sobie z której i jaki model, a że szyłam ją kilka miesięcy temu to trudno teraz sobie przypomnieć. Ale jak sobie przypomnę to uzupełnię notkę.
Uszyłam ją z tkaniny sztywniejsze, choć miękkiej. Dośc grubej, bo zależało mi na tym by sukienka "staa" i trzymała formę. Tak się też stało.
Bardzo mi się w niej podoba odcięcie na plecach, które nieco słabo widać na zdjęciach, ale jest. Aby je podkreślić to brązową nicią przestebnowałam wzdłuż szwów.
Sukienka fajnie leży ale to ewidentnie model dla osób które chcą schować brzuszek czy pupę lub masywne uda. W obecnym stanie mojego ciała, nie zamierzam nic chować i choć wzór mi się podoba i forma, to sukienkę załozyłam tylko do przymiarki i poszła do szafy. Zdecydowanie to nie mój krój.
Spartoliłam też dopasowanie wzoru na plecach. Co ciekawe nie mam pojęcia jak to się stało, bo tak bardzo tego pilnowałam. Pocieszam się jednak tym, że człowiek uczy się przez całe życie. Mówi się trudno i żyje się dalej. Inna sprawa, że przeciętny człowiek nie zwraca uwagi na takie rzeczy, bo jest przyzwyczajony do sklepowej sieczki.