Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozmiar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozmiar. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 lutego 2014

Nowy dzień, nowa sukienka, choć tkanina ta sama

Nowy dzień, nowa sukienka, chociaż tkanina już wam znana. To bawełna z borderem który mi wyjątkowo przypadł do gustu. Żałuję, że nie mam jej więcej, obo jest dość gruba, a jednocześnie miękka i dobrze się układa.

Tutaj wydanie sukienki z rękawkiem i dołem z zakładkami. Docelowo sukienka może występować z halką tiulową, która szyję kolejny miesiąc i się zebrać nie mogę. Za dużo innych spraw na głowie.

Sukienka jest bez podszewki, natomiast ma odszycie dekoltu by się wszystko dobrze układało. Świetnie się sprawdzi w lato. Dół będzie elegancko falować przy każdym ruchu.


Sukienka jest na sprzedaż o kontakt - email.

Wymiary sukienki:
Rozmiar: M
Biust: 94 cm
Talia: 75 cm
Biodra: luźne
Długość od ramienia: 96 cm
Cena: 90 PLN

Na sprzedaż również inne sukienki, m.in.:

Rozmiar S/M, 60 PLN
Rozmiar M, na podszewce, 120 PLN

środa, 19 lutego 2014

Klątwa szyfonowa


Napaliłam się na tą sukienkę jeszcze w zeszłym roku ale wciąż mi się nie składało by się zabrać za wykrój. Kilka dni temu popełniłam ją w przerwie między żółta sukienką z poprzedniego postu, a sukienką z szyfonu która męczę od roku.

Jestem piękna z cieniowanej bawełny
Kto jest w temacie ten wie, a kto nie jest ten się zaraz dowie, że sukienka szyfonowa to istny kataklizm. A jakby tego było mało to jest z nią związana klątwa. Co się za nią zabiorę to coś się partoli.

Szyjąc ta sukienkę pomyślałam o sukience szyfonowej w kontekście wykorzystania góry tej sukienki do szyfonowej. Bo góra tej sukienki z bawełny w zawijaski jest bardzo ciekawa.

Trochę nieśmiało, z profilu
Szyłam ją z wykroju w burdzie oczywiście, ale była to rozmiarówka dla kobiet niskich. Pierwszy raz szyłam w tej rozmiarówki i teraz już wiem, że to nie dla mnie. Niby nie jestem wysoka jak brzoza (bez podtekstów polityczno-katastroficznych), ale sukienka jest ewidentnie na mnie za mała! Wiedziałam to już na etapie zszycia górnej części. Niby wszystko powinno pasować, ale biust to mi się w te cosia nie zmieści. Próbowałam potem kombinować z częścią poniżej, ale i tak było po ptokach. Za mała i koniec!

Stanęło na tym, że uszyję tą sukienkę skoro już wszystko skrojone, bo model jest super, a potem znajdę sukience nowy dom.
Zaszalejmy! Pokażę twoje plecy!

Model jest łatwy do uszycia. Górę sukienki skroiłam podwójnie dzięki temu nie widać szwów, nic nie uwiera. Szelki do wiązania sukienki są dobrze wyprofilowane i z dekoltu nic nie wypadnie. Krój jest ciekawy, idealny na lato.

Zamiast serca - pokrętło.
Gdyby ktoś chciał dać dom tej sukience, proszę o kontakt - email.

Wymiary sukienki:
Rozmiar: S/M
Biust: około 90 cm
Talia: 74 cm
Biodra: 88 cm
Długość od talii: 49 cm

środa, 12 lutego 2014

Wielka wyprz

Szyłam, szyłam i szyłam w ostatnich tygodniach. Oczywiście w przerwach między projektem informatycznym który prowadzę, a zajmowaniu sie innymi firmowymi tematami. W efekcie uszyłam kilka sukienek, bluzę (prawie) i jakies inne drobiazgi.

Co do bluzy to miałam wielką ochotę ją dzisiaj skończyć, ale okazało się, że w ferworze sprzątania razem ze ścinkami w koszy wylądował jeden panel przodu :D witajcie w mojej bajce. Zutylizowałam też moją ulubioną linijkę 30 cm. I tak to dziś wieczorem muszę panel skroić ponownie. Przy okazji zmontuję sobie czapkę do kompletu.

Dzisiaj przejrzałam zawartość szafy i kilka z moich sukienek będzie szukało nowych właścicielek. Zatem jeśli nosisz 38/40, a podoba Ci się któraś z moich sukienek to polecam się pamięci :) napisz do mnie email.

Tymczasem uciekam na trening. Muszę wymyślić po drodze gdzie fotografować sukienki :) niestety miejscówka gdzie do tej pory ustawiałam manekin, została zagospodarowana. Pomyśle i wymyśle :)

środa, 18 grudnia 2013

Angry Birds w malinach

Piszę nie używając palca wskazującego bo boli!

Wczoraj jednak nie szyłam już bo stwierdziłam, że dwie skrzywione szpilki, złamana igła, a na koniec dziura w placu to znak by odpuścić sobie siedzenie przy maszynie.

Wzięłam się od rana za szycie derki. Psinek nawet mi za bardzo nie przeszkadzał, koteł drzemał. Derka była wyzwaniem o tyle, że była malutka, na ślicznego siwego kucyka. Rozmiar derki to 100 cm po grzbiecie, długa na 60 cm.

Zrobiłam oczywiście podwójne zapięcie, jedno to szeroki rzep, drugie to niewielka metalowa klamra. Zastosowałam taką klamrę bo plastikowe miałam tylko duże. Poza tym do tak uroczej derki ta mała klamra lepiej pasowała. Wszyty rzep jest tak szeroki i mocny, że delikatniejsza klamra bez problemu da radę.

Muszę przyznać, że malinowy polar z którego uszyłam derkę jest śliczny. Kolor ma ciepły odcień czerwieni delikatnie wpadający w ciemny róż. Ale tak ciut ciut, no po prostu malina!

Jak zwykle mam stres czy się derka spodoba zamawiającym... ech.




poniedziałek, 2 grudnia 2013

Sposób na derkę

Od kiedy wrzuciłam tu i ówdzie zdjęcia derek które uszyłam, pojawiają się pytania jak uszyć derkę. Poniżej przepis:

  1. Znajdujesz wolny wieczór, otwierasz piwo i szperając na allegro znajdujesz interesującą cię tkaninę. Ja znalazłam fajne polary, z których miała być bluze. Zamówiłam jednak też coś na derkę.
  2. Następnego dnia zasuwasz do stajni przez błoto i kałuże by wsiąść na konia. Po treningu zabierasz starą derkę. Na konia wsiadasz żeby mieć podkładkę, że wcale nie jesteś szmatoholikiem uzależnionym od szycia.
  3. Łamiąc wszystkie przepisy gnasz do domu z derką w garści.
  4. Odsuwasz meble pod ściany.
  5. Robisz sobie dobrą herbatę.
  6. Szperasz w szafie by przejrzeć zapasy taśm wykończeniowych.
  7. Rozkładasz derkę na podłodze w pokoju.
  8. Wyganiasz z derki kota. 
  9. Wyjmujesz resztki kociego futra z paszczy psa.
  10. Wyganiasz psa z rozłożonej derki.
  11. Ponownie rozkładasz równo derkę.
  12. Szukasz centymetra po całym mieszkaniu.
  13. Znajdujesz centymetr w kuchni, na legowisku psa.
  14. Wracasz do pokoju i po raz kolejny wyganiasz kota z derki.
  15. Odmierzasz miejsca "krytyczne" czyli wszelkie zawszewki i zakładki. Oglądasz jak derka jest uszyta.
  16. Rozkładasz tkaninę z której będziesz szyć derkę.
  17. Walczysz z psem by wypuścił tkaninę z paszczy.
  18. Wyganiasz kota ze starej derki.
  19. Zdejmujesz psa z nowej tkaniny.
  20. Rozkładasz równo tkaninę, a na niej układasz równo starą derkę.
  21. Bierzesz kredę w dłoń i odrysowujesz na tkaninie kształt starej derki. 
  22. Walczysz z psem by oddał ci kredę.
  23. Zdejmujesz starą derkę, składasz ją i odkładasz w kąt (natychmiast melduje się na niej kot).
  24. Wycinasz kształt derki z nowej tkaniny. 
  25. Każesz się zamknąć psu bo szczeka jak wściekły na nożyczki.
  26. Po raz kolejny poprawiasz, wyrównujesz tkaninę.
  27. Podnosisz lampę przewróconą  przez kota w czasie ucieczki przed psem.
  28. Fastrygujesz zakładki.
  29. Zbierasz szpilki rozrzucone przez psa, który postanowił pobawić się piłką na twojej rozłożonej tkaninie.
  30. Obszywasz lamówką krawędzie derki.
  31. Łapiesz maszynę, która prawie zjechała ze stołu gdy pies postanowił uciec z tkaniną trzymaną w zębach.
  32. Zganiasz kota ze stołu, bo jak wiadomo najlepsze miejsce do spania, to to między tobą a maszyną.
  33. Doszywasz lamówkę.
  34. Nie zwracasz uwagi na warczenie psa i kota wspinającego się po firankach.
  35. Docinasz taśmę rzepową na wymagany rozmiar.
  36. Odczepiasz rzep od kota.
  37. Doszywasz rzep do derki.
  38. Wyjmujesz klamrę spod szafki na tv. Kot potraktował klamrę jako zabawkę, tudzież krążek do hokeja.
  39. Zdejmujesz psa z oblamowanej derki.
  40. Doszywasz klamrę.
  41. Wyjmujesz z zębów starą derkę, na której odreagowuje pies.
  42. Doszywasz taśmę pod ogon.
  43. Tadam.... derka jest gotowa!
Dokumentacja foto:

Max ciężko pracuje jako przycisk do tkaniny

Laserowy Gadzin Kosmaty i grzeczniutki Max

Max kontroler jakości

Dokumentacja video: Szycie derki z pomocą psa i kota

piątek, 29 listopada 2013

Legowisko dla piesełka

Od pewnego czasu mam nowego pracownika w mojej małej manufakturze. Pan Pieseł

Wiem jak to ze szczeniakami bywa i mogłam się spodziewać, że bestia będzie z nudów badać rzeczy będące w zasięgu paszczy i białych małych kłów. żal mi było wydawać pieniądze na legowiska, tym bardziej że te które mi się podobały kosztowały 100-150 PLN. Były i takie legowiska po 25-45 PLN, które by się nadawały jednak były z cienkiej gąbki i szybko by poległy gdyby się Piesełek do nich dobrał.

W związku z tym postanowiłam zmontować pieskowi jego pierwsze legowisko. Tak się składało, że miałam trochę odpadów gąbki w grubości 1 cm i 2 cm. Pocięłam gąbkę na kawałki o rozmiarze mniej więcej 2x2 cm. Tego samego dnia przyszły tkaniny które kupiłam. Część z nich to były odpady z zakładów krawieckich i trafiła mi się taka oto ciekawostka. Tkanina chyba obiciowa, bardzo grubo tkana, coś jakby drelich, ale jednocześnie fakturę ma jakby wełna. Pod spodem jest coś niby cieniuteńko laminowana pianką i bawełną.

Sztywne to trochę było, ale stwierdziłam że najgenialniejsza rzecz jaką można upolować własnie w takim celu.

Poszukałam w necie jak dopasować wielkość legowiska do psa. Następnie wykonałam obmiar miejsca gdzie psisko miało odpoczywać. Stanęło na legowisku w rozmiarze 50x70 cm. Pomyślałam, żeby uszyć wsyp na kawałki gąbki, a na to pokrowiec. Gdyby się pieskowi przydarzyła jakaś niespodzianka to mogę w każdej chwili zdjąć pokrycie i wyprać, a na ten czas założyć drugie zapasowe.


Legowisko piesełka
Szycie zaczęłam od przygotowania wsypu na gąbkę. Ze starej poszewki na kołdrę przeznaczonej na próbne szycie skroiłam prostokąt o wymiarach 162x122cm. Złożyłam na pół i przeszyłam jeden krótszy bok i jeden dłuższy. Drugiego długiego boku nie szyłam bo tu była linia złożenia tkaniny.

Drugi krótki bok zszyłam w połowie. Zapasy szwów obrzuciłam zygzakiem. Odwróciłam wsyp na prawą stronę. Wsypałam do niego pociętą gąbkę. Myślałam że będzie jej za dużo, ale okazało się, że jest jej w sam raz. Zszyłam otwór zsypu. Wkład miałam gotowy!

Wkład jest większy niż planowany rozmiar legowiska, gdyż wypełnienie powoduje uniesienie brzegów i rozmiar automatycznie się zmniejsza o około 10 cm na długości i tyle samo na szerokości.

Wsad i pokrowiec

Zostało przygotować pokrycie. Skroiłam w dokładnie tym samym wymiarze. Z tą różnicą jednak, że zszyłam dwa krótsze boki i obrzuciłam zygzakiem zapasy szwów. Następnie przestebnowałam podłożenia wzdłuż dłuższego boku. rugi długi bok był miejscem złożenia tkaniny więc nie musiałam go zszywać.

Wyznaczyłam miejsce wszycia zamka. Znalazłam stary zamek od kurtki. Akurat był w zielonym kolorze. Niestety rozdzielczy, ale obcięłam końcówkę i go po prostu przeszyłam kilka razy. Wszyłam w docelowe miejsce używając zwykłej stopki, tyle że igłę ustawiłam bliżej krawędzi przesuwającej się wzdłuż zamka. `Najpierw przyszyłam z jednej strony zamka, następnie z drugiej strony.


Drugie życie starego zamka
Na konie przestebnowałam z wierzchu pozostałe otwory, zwracając szczególną uwagę na miejsca przy zamku. W tych miejscach stebnowałam w poprzek aby wzmocnić miejsce najbardziej narażone na rozdarcia w trakcie zdejmowania i zakładania pokrowca.
Miejsce dodatkowego stebnowania
Krawędź podusi
Na wszelki wypadek na wsyp póki co założyłam wielki plastikowy worek i dopiero na to wszystko przyszła poszewka.

Psisko wygląda na dość zadowolone z legowiska. Użytkuje poduchę od dwóch tygodni i obecnie wygląda to tak: