Pokazywanie postów oznaczonych etykietą suknia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą suknia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 sierpnia 2014

Spektakularna

Co tu dużo mówić - suknia jest SPEKTAKULARNA!

Okazuje się, że nie trzeba świecić tyłkiem ani cyckami, wyglądać jak pani lekkich obyczajów, by przyciągnąć uwagę i zostać zauważoną.

Halle Berry - Emmy 2014

Klasa!

niedziela, 3 sierpnia 2014

Szyfon okiełznany!

Uwaga uwaga, nadeszła ta wiekopomna chwila i złożyło się kilka elementów takich jak: wolna chwila, chęci, siły i niemal pewna sprawność ręki. Wyciągnęłam maszyny, nieszczęsny szyfon i batyst. Znalazłam przygotowany miesiące temu wykrój z "Anna moda na szycie" (Nie cię Anno *^$*&^$^#@).

Swego czasu planowałam uszycie długiej sukienki z szyfonu. Miałam w głowie pomysł, w szafie tkaninę ale nie miałam kiedy się do tego zabrać. Drugi problem stanowił sam wykrój. Wiedziałam jak chcę by wyglądała, ale nie mogłam znaleźć odpowiedniego wykroju, a samej nie było kiedy pokombinować. Wtedy pojawiła się "Anna moda na szycie" nr 2/2014 z modelem 24C. To było dokładnie to czego szukałam, tym bardziej, że był rozmiar 40. Dlaczego wzięłam ten rozmiar? Bo muszę gdzieś zmieścić 75D. Poza tym model ten dawał mi możliwość zmiany dołu sukienki.

Skroiłam blado różowy batyst podwójnie, skroiłam szyfon na stanik pojedynczo. Potem te 6 elementów połączyłam w dwie części przodu. I tu już wiedziałam że jest kiszka. Co z tego, że na zdjęciach w Annie modelki posiadały biusty. Góra sukienki jest zbyt płytka jak na większy biust. Nie układa się tak jakby sobie tego życzyła. Sukienkę niestety uszyłam na tyle porządnie, że na myśl o pruciu góry przeszły mnie dreszcze mimo trzydziestu stopni upału.

Dół sukienki zmieniałam. Dodałam karczek pod biustem bo chciałam lekko podnieść linię talii. Dodałam wiązanie z tyłu. Tył sukienki zrobiłam marszczony na gumkach. Szyfon totalnie spełnił moje oczekiwania co do efektu. Jedyne co mi zostało to podwinąć dół. Mam zamiar podwinąć go na stopce do podwijania. Będzie się dobrze układać. Batystowy spód oczywiście klasycznie podłoże bo jest uszyty z dwóch trapezów.

Poniżej kilka zdjęć, niezbyt profesjonalnych. Słit focia z rąsi i zdjęcia zrobione przez Mamę na działce, gdzie próbowałam pozować jak dama z pieskiem, ale kto ma sznaucera ten wie, że nie jest to proste okiełznać czarnego diabła.
Słit focia z rąsi o 2 w nocy

Pani z pieskiem

Marszczenie na plecach

Szyfonowy dół, dużo szyfonu...

środa, 21 sierpnia 2013

Błękitne marzenie u nowej właścicielki

Jedna z moich sukni ma nową właścicielkę i tak oto się prezentują. Suknia i właścicielka.
Ślicznie, jestem zachwycona i ciesze się, że suknia miała szansę znowu zaistnieć. Na pierwszym zdjęciu prawdziwy kolor, na drugim dość mocno podrasowany.

Autorzy zdjęć tacy jak ich sygnaturki na zdjęciach.



poniedziałek, 29 lipca 2013

Serce boli, lecz kobyłka u płotu

I tak to suknia z tego postu została sprzedana. Za kilka godzin wyjeżdża do swojej nowej właścicielki. Serce boli, bo to moje pierwsze poważne dzieło. od początku do końca przeze mnie obmyślane, zaprojektowane. Na tej sukni nauczyłam się szyć spódnice z koła, robić wyliczenia, obliczać ilość potrzebnej tkaniny będącej funkcja liczby falban. Na tej sukni przetestowałam maszynę i szycie szyfonu, a właściwie dzianiny poliestrowej przypominającej szyfon.

Byłam i jestem dumna z tej sukienki, bo była dokładnie taka jak sobie ją wyobraziłam. serce boli ale dzięki temu, e ktoś inny się nią będzie cieszył, będę mogła sobie pozwolić na uszycie jakiejś nowej kreacji.

poniedziałek, 22 lipca 2013

Ogłoszenie parafialne

UWAGA UWAGA!
Drogie Dziewczęta, poszukuję osoby o parametrach zbliżonych do podanych poniżej:
- wzrost: 168 - 170 cm
- obwód klatki piersiowej: 92 - 96 cm
- obwód talii: 74 - 78 cm
- obwód bioder: 94 - 98 cm
Preferowane włosy sięgające minimum do ramion. 

Do tego wymagane chęci i odrobina luzu.
Będziemy przymierzać i focić w ciekawych okolicznościach przyrody sukienki oraz inne ciuszki uszyte przeze mnie.
Kto się chce pobawić w modelkę?
Szczegóły na pw.

A jeśli ktoś chce się pobawić w fotografa i zrealizować moje pomysły na sesje w kieckach to też zapraszam na pw.

czwartek, 11 lipca 2013

Kilka słów od Zibiasza i podziękowania dla Moni

Wczoraj na warszawskiej Woli miało miejsce przedziwne zdarzenie, któremu towarzyszył ogromny huk. Otóż zawalił się świat pewnej kobiecie.Sytuacja miała miejsce chwilę p tym, jak dzioewczę przeczytało wiadomość przesłaną przez Zibiasza (pozdrawiam!).

Zibiasz napisał: Pozwolę sobie nie zgodzić się z Twoimi spostrzeżeniami, dotyczącymi rzekomej staranności i precyzyjnego dopasowania przedmiotowych kreacji;
otóż w mojej długiej przygodzie z branżą reklamową przepracowałem ok. 10 lat w branży telewizyjnej i mam pewne pojęcie, jak to wygląda "od zakrystii".
Kreacje aktorów nie nadają się do wyjścia na ulicę, ponieważ są pospinane szpilkami i dopasowane prowizorycznie, żeby tylko dobrze wyglądać w kilku ujęciach. W najlepszym wypadku są sfastrygowane.
Nie jestem ekspertem akurat od "Dynastii", bo oglądałem zaledwie kilka fragmentów, a całego odcinka nie byłem w stanie wytrzymać, jednak w branży TV wszystkie "sztuczki" są szeroko omawiane i znane, natomiast ten serial był od zawsze znany, jako swoista gałąź przemysłu filmowo-telewizyjnego.
Miało przy nim pracę tysiące ludzi i niejedna fortuna na nim wykwitła. Kilka też upadło :)
Stroje dla aktorów dostarczały znane domy mody, które w ten sposób miały darmową reklamę, ale nie były to rzeczy szyte na miarę dla tych aktorów, a po zakończeniu zdjęć przeważnie wracały na wieszak w salonie.
Były, ma się rozumieć, przypadki, kiedy kreacja za symboliczną opłatą trafiała na własność kogoś z aktorów i wówczas była dopasowywana, ale już na własną rękę.
Poza tym często zdarzało się, że występowały w serialu prototypy, swoiste "makiety", które były dopiero w stadium projektowym. Stąd w każdym odcinku gwiazdy miały inną kreację, a czasem nawet kilka, które przed zdjęciami były dopasowywane niemal naprędce, aby nie znużyć kapryśnej gwiazdy staniem nieruchomo:)
Taki ciuch miał konkretne zadanie wyglądania atrakcyjnie przez krótki czas i od tego byli oświetleniowcy, styliści, rekwizytorzy, sekretarki planu i cały sztab, aby nie dopuścić w ujęciu takiego ustawienia aktora, które obnażyłoby prowizorkę.:paluszkiem:
Zauważ, że większość scen odbywa się statycznie, czyli - stoją, chodzą, gadają, leżą i pachną, siedzą i sączą drinka. Gdyby zaistniała potrzeba dynamicznego ruchu - wówczas specjalnie dla tego ujęcia kostiumy musiałyby zostać wzmocnione, czyli po prostu normalnie uszyte. Inaczej by się rozpadły dopasowania "na szpilki".:boisie: I za taki kostium już wytwórnia musi zapłacić, bo nie będzie się nadawał do sprzedaży.
Jako się rzekło, nie jestem specem od "Dynastii", ale oglądałem sporo odcinków jej skromniejszej wersji studyjnej - "Santa Barbara", bo akurat w naszym studiu były udźwiękowiane polskie wersje odcinków.
Wprawnym okiem specjalisty od "upiększania rzeczywistości" wyławiałem w nich wszelkie oszustwa, na które normalny widz nie zwraca nawet uwagi, bo zajmuje go fabuła. Ja natomiast mam już takie skrzywienie zawodowe, że widzę w filmach zupełnie inne rzeczy. A już szczególnie, kiedy fabuła nie zajmuje mnie ani trochę :)
Nie chciałem absolutnie burzyć Ci wizji pięknego świata i cudownych kreacji, ale nie w filmie trzeba ich szukać! :) A już z pewnością nie w amerykańskim, który słynie z blichtru i pozornego przepychu.
Już Twoje wprawne oko wyłowiło różnicę w subtelności połysku tkaniny, a przecież na reflektory są założone tzw. blendy, czyli arkusze fizeliny, dzięki którym światło rozprasza się równomiernie i miękko! Wyobraźmy sobie teraz, jak by te poliestry świeciły w normalnym oświetleniu! :D
Albo weźmy takie dekolty. Nie bez powodu nazywają się "amerykańskie":) Ale też weźmy pod uwagę, ile czasu spędzają tamte panie u kosmetyczek i w salonach SPA... A i tak post-produkcja musi robić retusze...
I te tony pudrów wszelkiego autoramentu i pomad rozmaitości osobliwej, których potoki spływają po 10 minutach w spiekocie jupiterów i trzeba przerwać ujęcie, aby pospiesznie odświeżyć facjatę...

Konkludując - nie wierzcie w ani jeden efekt, zobaczony w filmie! Wiem coś o tym, jako wieloletni spec od tych rzeczy i niedawny wykładowca efektów specjalnych w Szkole Reklamy. Zaprawdę niejeden dekolt i niejedno czoło oczyszczałem z krostek, tudzież kolana z sińców:)





Ponadto pozdrowienia dla Moniki (http://ksiezniczkawbryczesach.blogspot.com/), która zasiała w mojej głowie niepokój po tym jak mi wskazała link do strony z niezłymi kieckami.Przez to, zamiast robić UI w wersji na Androida to ja przeglądałam modele sukienek i analizowałam co i jak mogę uszyć :)

wtorek, 2 lipca 2013

Kwiatki i bambusy

Popełniłam w sobotę sukienkę. Wynalazłam na Papavero wykrój z zakładkami w formie pędów bambusa jak to określił Zibiasz na ekrawiectwo.net. Zakładki nieco zginęły na wzorzystej tkaninie i prawdę mówiąc to całkiem się z tego ciesze. Nie są one szczególnie efektowne.

Na projekcie Papavero wyglądały bardzo efektownie, sądziłam że będą szersze na końcu i po rozprasowaniu powstanie minikontrafałda, jednak po zszyciu okazało się, że na końcu mają szerokość około 5 mm i efekt jest prawie żaden. Natomiast rozprasowanie tego ustrojstwa to horror. Żeby mi się równo rozprasowały pomagałam sobie wsuwając w zakładkę pałeczkę od sushi.

Poniższe zdjęcie zrobione telefonem, bo aparat chwilowo niedysponowany. mam nadzieję, że na dniach pojawią się zdjęcia lepszej jakości.

Cięcie to ma jednak pewną zaletę. Góra sukienki się fantastycznie na mnie układa. Jest wygodna i ładnie modeluje biust. Jest jednak pewne ale... sukienka jak dla mnie ma za małe wycięcie pod szyją i nieco uwiera mnie. Widać to też na manekinie. Sądzę, że pogłębię wykroj o jakiś 1 może 1,5 cm. Wtedy będzie tu komfortowe.
Wykrój nie uwzględnia odszyć. Wyrysowałam je sobie sobie i zrobiłam odszycie dekoltu. Nie zrobiłam odszycia pach bo wydawało mi się, że przy tej tkaninie nie będzie takiej potrzeby, jednak po uszyciu jej wiem, że przydałyby się. Paszki lepiej by się układały. Podszyłam je taśmą atłasową i jest ok, ale przy kolejnej sukience na pewno zrobię odszycia.
Linia talii jest podkreślona paseczkiem, który dodatkowo ozdobiłam tasiemką atłasową w kolorze pudrowego różu. Kolejną sukienkę jednak uszyje bez tego paseczka, dół sukienki doszyję bezpośrednio do góry sukienki.  Zmieni to nieco proporcje i kształt sukienki, ale wg mnie będzie to lepiej na mnie leżało. Konieczne też będzie zwężenie sukienki z talii bo jest ciut za dużo za luźna.

Tkaniny na dół sukienki miałam sporo jednak niewystarczająco by zrobić kontrafałdy jak się patrzy. Dlatego z przodu jest więcej kontrafałd, następnie po zakładce na wysokości szwa bocznego i po dwie kontrafałdy z tyłu. Sukienka się świetnie układa dołem. Wszyłam kryty zamek i wszywając zamek zorientowałam się, że lewa część tyłu jest o 1 cm dłuższa niż prawa część. Nie wiem jak tego dokonałam. Czyżby w trakcie podklejania flizeliną brzegu tkaniny do którego ma być przyszyty zamek, tkanina mi się wyciągnęła? Nie wiem jak się stało, że był centymetr rozbieżności. Musiałam rozpruć część szwu między górą sukienki a paskiem i wszyć pasek nieco wyżej.

Dół sukienki podłożyłam na 5 cm. Lubię szerokie podłożenia.

I teraz anegdotka. Wstawiłam zdjęcie tej sukienki na fejsa i koleżanka zapytała gdzie takie sukienki kupuję. Odpisałam, że szyję sobie. I wtedy padło pytanie czy sama szyję na maszynie czy zatrudniam chińskie dzieci...

piątek, 28 czerwca 2013

Żółty czyli czerń tego sezonu

Gdzieś przeczytałam, że tego lata hitem jest żółty i jego wszelkie odcienie. Tak się złożyło, że bardzo lubię ten kolor zarówno rozmyty, jak lody cytrynowe, jak równie zi nasycony żółty jak żólta jaj od wiejskich kurek.

W swoich zapasach miałam sporo luźno tkanej bawełny w kratkę biało-żółtą i w paski o tej samej tonacji. Przyszło mi do głowy, żeby uszyć sukienkę w której połączę obie te tkaniny.

Wykrój miałam z papavero. Chciałam uszyć tą sukienkę z tańszego materiału, bo docelowo chciałam ją uszyć z tafty jedwabnej z takimi specjalnymi wstawkami. Skroiłam, zszyłam. wszystko pięknie i ładnie, spodnią częśc góry zrobiłam z pasiastej tkaniny, wierzch z kraciastej. Spódnice zrobiłam dwuwarstwową jedno że taki był zamysł, a drugie to ponieważ tkanina była nieco prześwitująca to trzeba było dać albo dwie warstwy albo podszewkę. I tak oto połączyłam przyjemne z pożytecznym.

 Szycie tej bawełny to istny koszmar. Drugi raz poważnie się zastanowię nim znowu się za nią wezmę, a jeszcze sporo mi tej bawełny zostało. Bawełna naciągała się przy szwach. Właściwie to chyba wszystkie krawędzie powinnam najpierw zabezpieczyć, ale to przecież jakaś masakra by była. No i dopiero po zabezpieczeniu mogłabym zszywać poszczególne elementy.

Jak widać na powyższym, duży biust powoduje, że sukienka zaczyna się ciągnąć, podciągać dól sukienki co tworzy fałdy. Myślę, że ktoś z biustem do 75B tudzież małego C będzie się lepiej czuł.

Długość sukienka jest za kolano. Uszyłam wg wykroju, aczkolwiek absolutnie nie jest to moja długość. Ponadto, wolę modele mocniej taliowane. Niestety wykroje papavero są kłopotliwe do zmiany rozmiaru. na wykroju z Burdy można dowolnie zmieniac linie rozmiaru. W przypadku Papavero nie jest to już takie proste, a jak ktoś nie jest biegły w modyfikacjach wykrojów to ma pozamiatane. Trzeba by zmienić całą górę (poszerzyć w biuście, zwęzić w dolnej linii) a potem zmienić linię dołu sukienki. To akurat mały pikuś.

 Wyjątkowo zrobiłam zapięcie z boku. Nie lubię zapięć a boku, ale w tym modelu skusiłam się na to rozwiązanie i nie żałuję. Sukienka się tu fajnie układa.
Plusem tej tkaniny jest to, że nie gniecie się za bardzo i ma się wrażenie jakby się nic na sobie nie miało. Zwykle tak jest, że to co się dobrze szyje to niekoniecznie się dobrze nosi, no a to co się świetnie nosi, niekoniecznie się dobrze szyje.

Grunt, że wykrój mam przetestowany. Uszyty z tafty jedwabnej wyglądałby obłędnie, jednak nie podkreśla wystarczająco wcięcia w talii na czym mi zależy. Nie podejmuję się też zmian na tym wykroju. także tafta pocze ana inny wykrój. Co się odwlecze...

Wczoraj skroiłam kolejną sukienkę z wykroju papavero. Dzisiaj ją zszyłam i został mi do doszycia jeden detal i wszycie zamka. No i podłożenie. Jutro chyba zaprezentuję.

piątek, 21 czerwca 2013

Maksi seksi - rodzi się pomysł

Zalega mi szyfon w różowe kwiaty. Taki ze smugami jakby przeszedł ślimak. O ile ślimaki chodzą. Może po prostu prześlizgnął się. Duże kwiaty w odcieniach różu, fioletu, pomarańczy. Zwiewny i przewiewny, jak gaza. Kupiłam go z myślą o długiej sukni. Kilka wieczorów szukałam odpowiedniego wykroju ale nic sensownego nie znalazłam. Albo ramiączka za szerokie. Albo odcinana w talii a ja chciałam z podwyższonym stanem ewentualnie szerokim pasem. To z kolei plecy odsłonięte. Albo nie trzymająca biustu. A że kawałek biustu posiadam więc preferuję modele dobrze leżące na tej częsci ciała.

Wczoraj szukając ilustracji tego co planuję uszyć, znalazłam coś takiego jak poniżej, sukienka z prawej strony. Nie chcę jednak tak głęboko rozciętego dekoltu i znalazłam wykrój na dekolt kopertowy. Do tego podpatrzyłam przeplatane ramiączka i też takie sobie zrobię.

Sukienkę uszyję na podszewce/podkładzie z różowej cienkiej bawełny. Szyfon dość mocno prześwituje, więc by nie świecić tyłkiem podkład będzie krótka sukieneczką trapezową albo ołówkową. Jeszcze nie wiem. Skłaniam się do tej ołówkowej bo na niej szyfon będzie się lepiej układał. Musze jednak sprawdzić czy wykrój który posiadam jest odpowiednio luźny w biodrach. W razie potrzeby poszerzę go nieco w biodrach. Chcę mieć luz.

Zależy mi na tym by sukienka zapewniała komfort ruchu, była w sam raz na spotkanie przy drinku w jakimś letnim ogródku. Do sukienki zamierzam nosić klapeczki na niewielkim obcasie bądź sandały na koturnie. Do tego kapelusz z wielkim rondem. gdybym chciała się hipstersko polansować to powinnam w tym wszystkim jeździć taka rozwiana na rowerze, jednak wizja szyfonu wplątującego się w szprychy bądź łańcuch mojego górala ostudziły moje zapędy :)

Szyfon upięłam na razie na manekinie by ocenić jak skroić tkaninę uwzględniając zapas na marszczenie. ładnie się układa, spływa po manekinie. Super. Zastanawiam się tylko jak wykończyć dół szyfonu. Może żyłka by uzyskać falującą krawędź? Nigdy tego nie robiłam ale może warto spróbować. Może gdybym uszyła dół ze skosa to bym tylko rozciągnęła krawędź i efekt byłby podobny. Nic to, popróbuje na jakiś ścinkach i będę wtedy wiedzieć jak kroić dół.

Trzymajcie kciuki bo na dniach zaczyna się partyzantka :)