Niewiele mam czasu żeby pisać. Nie mogę się też zebrać by obfotografować sukienki które uszyłam. Z ciekawostek to miałam zapytanie ostatnio o frak jeździecki. Skąd pomysł, że skoro "chińszczyzna" w sklepie kosztowała 200 zł, to ja uszyję go za połowę tej kwoty? Oczywiście, miałam zrobić dodatkowe wykończenie lamówką i aksamitny kołnierzyk. Ludzie na prawdę mają zaskakujące pomysły. To niestety tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że rękodzieło w PL to trudny temat.
Patrzę na rękodzieło blogowiczek. Niektóre z nich sprzedają bransoletki za 5 zł. Gdzie samo skręcenie i nanizanie koralików zajmuje około godziny. A materiały to też kilka złotych. Gdzie zysk? Ile kosztuje godzina pracy takiej osoby? To już lepiej zarabiają osoby sprzątające mieszkania (10 - 15 zł/h).
Rękodzieło ma być wyjątkowe. Żeby takie było nie jest wykonywane maszynowo. Każdy twórca wkłada w swoje dzieło serce. Wyceniając nasz twór, bierzemy pod uwagę koszt materiałów, poświęcony czas, a następnie doliczamy opłatę za wyjątkowość dzieła. I cena jest wielokrotnie wyższa od cen za produkty z taśmy. Więc rękodzielnicy zaczynają od obcięcia dodatku za wyjątkowość dzieła. Potem tną swoje stawki godzinowe. I sprzedają po kosztach materiałów. Psują tym rynek, psują klientów.
Nie podoba mi się, że tak wiele osób sprzedaje rękodzieło bez wystawiania dokumentu sprzedaży. Nie odprowadzają podatków, nie płacą ZUS. W efekcie, porządny przedsiębiorca nie ma szans na konkurowanie z takimi osobami. Kupujący nie zdaje sobie sprawy, że nie mając dokumentu sprzedaży nie ma możliwości zwrotu przedmiotu. Obecnie przepisy mówią, że kupując wysyłkowo produkty, mamy prawo zwrócić je w ciągu 10 dni. Od nowego roku chyba, czas na zwrot ma być wydłużony.
Ech... i bądź tu człowiekiem.
Z innej mańki, to biała falbaniasta spódnica Basi do obejrzenia na blogu Basi tutaj.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą falbany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą falbany. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 27 października 2013
Niewielkie rozważania na temat cen rękodzieła
poniedziałek, 16 września 2013
Help i hilfe - jest sprawa!
Helpi i hilfe!
Od miesięcy marzy mi się mata samogojąca i nóż krążkowy. Jest szansa by te cuda stały się wyposażeniem Manufaktury. Jedyne co to muszę zebrać całe mnóstwo lajków pod zdjęciem. Kto żyw i chętny do pomocy, proszę polubić zdjęcie na profilu Kawiarenki Szyciowej Strima Atelier.
Głosujemy na mój ostatni uszytek, falbaniastą białą spónicę:
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=578336038892702&set=a.578335628892743.1073741843.107025876023723&type=1&theater
Jakby był problem z linkiem to chodzi o to zdjęcie:
Profil na fejsie: Kawiarenka Szyciowa Strima Atelier
Katalog: Piątek Trzynastego ;)
Z góry wszystkim dziękuję.
A na dniach noteczka o roletach i zasłonach i jak to się urlop spędza.
Pozdrav mazurski!
Od miesięcy marzy mi się mata samogojąca i nóż krążkowy. Jest szansa by te cuda stały się wyposażeniem Manufaktury. Jedyne co to muszę zebrać całe mnóstwo lajków pod zdjęciem. Kto żyw i chętny do pomocy, proszę polubić zdjęcie na profilu Kawiarenki Szyciowej Strima Atelier.
Głosujemy na mój ostatni uszytek, falbaniastą białą spónicę:
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=578336038892702&set=a.578335628892743.1073741843.107025876023723&type=1&theater
Jakby był problem z linkiem to chodzi o to zdjęcie:
Profil na fejsie: Kawiarenka Szyciowa Strima Atelier
Katalog: Piątek Trzynastego ;)
Z góry wszystkim dziękuję.
A na dniach noteczka o roletach i zasłonach i jak to się urlop spędza.
Pozdrav mazurski!
Etykiety:
atłas,
biała,
facebook,
falbany,
głosowanie,
konkurs,
lajk,
like,
spódnica szyfon,
strima
poniedziałek, 9 września 2013
Basiowa spódnica cz.4 czyli tadam!
W niedzielę przed południem skończyłam szyć spódnicę. Robi piorunujące wrażenie. Nie publikowałam nic przez ostatnie dni, gdyż upinanie szpilkami miliardy miliardów kontrafałd nie jest szczególnie porywające, to coś jak "Śmierć w Wenecji". Ci, którzy oglądali "Chłopaki nie płaczą", wiedzą o co chodzi. A ci co nie oglądali - proszę nadrobić :) Różnica jest taka, że film nakręcony o mnie upinające falbany byłby o filmem o kobiecie w fotelu. Z każdą kolejną falbaną spódnicy robiło się coraz więcej. Toby białego szyfonu otulały mnie z każdej strony, co doprowadziło do głębokiej frustracji Gada Kosmatego. Nie miał szans by się dostać na kolana, baa nie było możliwości nawet by ugryźć mnie w stopę, bo od stóp do głów niemalże byłam okryta białością atłasów i szyfonów.
Po upięciu całego mnóstwa kontrafałd, obłok spódnicy przenosiłam na rozłożony stół i doszywałam falbanę. POniżej dokumentacja jak to wyglądało. A wyglądało niezwykle. Żałowałam, że nikt nie zrobił mi zdjęcia jak siedzę przy maszynie, chowana w odmętach fal jakie Twoją falbany.
Wszywanie falban jak widzieliście to prościzna. Poniżej dokumentacja z najbardziej spektakularnego momentu, jakim jest doszywanie ostatnich falban. Spódnicy wtedy jest już bardzo dużo, trzeba uważać by któraś z falban nie podwinęła się oraz by tkanina na którą naszywamy falbany, była równo ułożona.
Ostatnia, najniższa falbana jest niemal równej długości. wystaje za obręb atłasu o około 2-3 cm. Gdyby upiąć falbanę w sposób taki sam jak te znajdujące się wyżej, to spódnica byłaby zbyt długa, przeszkadzałaby w chodzeniu.
Efekt końcowy prezentuje się tak jak widać poniżej. Zdjęcia zrobiłam manekinowi ustawionemu na stole. Ponieważ spódnica jest w rozmiarze większym niż Lola (manekin), toteż upięłam ją z tyłu manekina. Żałujcie, że nie macie możliwości przekonać się jak ta spódnica wiruje, ech co za widok!
Obecnie szyje się halka. Zaprezentuję ją jutro bo jednak zdjęcia robione przy sztucznym świetle nie mają tego uroku. Zostało też delikatnie wyczyścić spódnicę od spodu ze śladów kredy krawieckiej.
Po upięciu całego mnóstwa kontrafałd, obłok spódnicy przenosiłam na rozłożony stół i doszywałam falbanę. POniżej dokumentacja jak to wyglądało. A wyglądało niezwykle. Żałowałam, że nikt nie zrobił mi zdjęcia jak siedzę przy maszynie, chowana w odmętach fal jakie Twoją falbany.
Wszywanie falban jak widzieliście to prościzna. Poniżej dokumentacja z najbardziej spektakularnego momentu, jakim jest doszywanie ostatnich falban. Spódnicy wtedy jest już bardzo dużo, trzeba uważać by któraś z falban nie podwinęła się oraz by tkanina na którą naszywamy falbany, była równo ułożona.
![]() |
| Falbana nr 7 w trakcie naszywania. |
![]() |
| A tu falbana nr 7 z punktu widzenia maszynistki. |
![]() |
| Rozkładanie szyfonowej chmurki na stole. |
![]() |
| Falbana nr 8 już niedługo zaistnieje! |
![]() |
| Ostatnia falbana czyni spódnicę. |
![]() |
| Lola w basiowej spódnicy |
![]() |
| Lola uniosła kraniec spódnicy ręką której nie ma. |
sobota, 7 września 2013
Basiowa spódnica cz.3 czyli szpilki, szpilki ewryłer!
Umieram na ból pleców i karku od pochylania się nad spódnicą. Z jednej strony niby jest milutko, wygodnie, siedzę w fotelu. Ale palce pokłute, udało mi się kilka razy wbić szpilkę pod paznokieć. Jestem jednak hardkorem i nie płaczę tylko działam dalej. Jedyne co to pilnować by nie uronić kropli krwi na śnieżno białą tkaninę.
Generalnie cały dzień szpilkuję i stebnuję. Tego pierwszego jest 80%, 5% to stebnowanie a 10% to wyjmowanie szpilek. Ostatnie 5% czasu zajmuje szukanie szpilek które mi upadły na podłogę albo na fotel albo zaginęły w falbanach.
Działalność na dziś zakończyłam na 6 wszytych falbanach. Właściwie to 7, bo pierwsza falbana jest podwójna. Dzisiaj zdjęć nie będzie, za to będzie film jak się bawię w układanie zakładem niczym pracownik fabryki dynamitu układając laski w skrzynkach. Ostrożnie i przez cały dzień. Gdyby nie szaleństwo telefonów jakiego dziś doświadczyłam, byłoby o 2 falbany więcej. Jednak co się odwlecze to trzeba odrabiać po nocy tudzież bladym świtem. I tak to jutro, a właściwie to dziś tyle że za kilka godzin biorę się dalej za doszywanie falban. Jest szansa by jutro spódnica była gotowa. Potem zostanie uszycie halki. I lekkie pranie by usunąc ślady z kredy.
Teraz jednak nadeszła pora snu. Kosmaty zrozpaczony zasnął na oparciu kanapy, gdy koło północy go przepędziłam spod drzwi sypialni. siedział z nosem przy szycie niczym dziecko w oknie w deszczowy dzień. Paczał i paczał, a drzwi się nie otwierały, za to w głębi rozmazane majaczyło mu pościelone lądowisko dla helikopterów czyli moje wielkie łóżko. Kocisko pragnęło susem znaleźć się na kołdrze, jednak ja miałam inne zapatrywania co do jego miejsca pobytu.
Generalnie cały dzień szpilkuję i stebnuję. Tego pierwszego jest 80%, 5% to stebnowanie a 10% to wyjmowanie szpilek. Ostatnie 5% czasu zajmuje szukanie szpilek które mi upadły na podłogę albo na fotel albo zaginęły w falbanach.
Działalność na dziś zakończyłam na 6 wszytych falbanach. Właściwie to 7, bo pierwsza falbana jest podwójna. Dzisiaj zdjęć nie będzie, za to będzie film jak się bawię w układanie zakładem niczym pracownik fabryki dynamitu układając laski w skrzynkach. Ostrożnie i przez cały dzień. Gdyby nie szaleństwo telefonów jakiego dziś doświadczyłam, byłoby o 2 falbany więcej. Jednak co się odwlecze to trzeba odrabiać po nocy tudzież bladym świtem. I tak to jutro, a właściwie to dziś tyle że za kilka godzin biorę się dalej za doszywanie falban. Jest szansa by jutro spódnica była gotowa. Potem zostanie uszycie halki. I lekkie pranie by usunąc ślady z kredy.
Teraz jednak nadeszła pora snu. Kosmaty zrozpaczony zasnął na oparciu kanapy, gdy koło północy go przepędziłam spod drzwi sypialni. siedział z nosem przy szycie niczym dziecko w oknie w deszczowy dzień. Paczał i paczał, a drzwi się nie otwierały, za to w głębi rozmazane majaczyło mu pościelone lądowisko dla helikopterów czyli moje wielkie łóżko. Kocisko pragnęło susem znaleźć się na kołdrze, jednak ja miałam inne zapatrywania co do jego miejsca pobytu.
Udało się! Dziś w końcu udało się załadować film. To miłego oglądania :) a ja startuję dalej upinać kontrafałdy.
Etykiety:
atłas,
biała,
biały,
falbany,
kontrafałdy,
maszyna,
spódnica,
stebnowanie,
sukienka,
szpilki,
szyfon
piątek, 6 września 2013
Basiowa spódnicza cz.2, czyli sezon na nitki w całym domu uważam za otwarty
Wczoraj szyłam do 1:30 i nie miałam już siły by dodać notkę, a działo się wczoraj bardzo dużo.Przede wszystkim zaktywizował się mój pomocnik, który pilnował by żadna czynność nie odbyła się bez jego udziału. Oczywiście pomaga mi w szczególny sposób, na przykład polegując na skrojonej halce. Następnie postanowił pobawić się guziczkiem, a kradnięcie ścinków to standard. Byłam zmuszona przeprowadzić pacyfikację Gada Kosmatego i sprzątnąć z zasięgu jego łapek wszystko co nie jest kocią zabawką. Halkę ukryłam w drugim pokoju, guziki schowałam do pudełka. Zostały mu nitki i ścinki. To jednak było zbyt mało atrakcyjne dla kociej eminencji.
Przede wszystkim dokończyłam obrzucać falbany których zrobiło się całkiem sporo. Trzymam je w plastikowym pojemniku, ale za każdym razem jest cyrk by znaleźć właściwy koniec falbany. Przypominam, że mają po około 25 metrów długości. Mają tez lewą i prawą stronę. Więc nie jest obojętne jak je przypinam do spódnicy.
Następnie skroiłam karczki do spódnicy i halki. Zrobiłam duży zapas na szwy (1,5 cm), żeby szew leżał płasko po założeniu spódnicy. Gdyby zapas miał około 1 cm, wtedy ma tendencje by sterczeć. Uwzględniłam oczywiście różne szerokości gumek. Karczek spódnicy jest szerszy niż halkowy. Dodałam oczywiście zapasy na końcach by podwinąć do środka i by ładnie to wyglądało. Gumka oczywiście jest sporo krótsza niż karczek.
Karczek spódnicy jest złożony z dwóch warstw. Wewnętrzna to atłas na na wierzchu będzie warstwa szyfonu. Jako że szyfon śliski, a atłas to już w ogóle, postanowiłam zszyć obie warstwy aby nie przesuwały mi się w trakcie pracy z karczkiem.
Gdy już miałam gotowy karczek, wtedy złożyłam go na pół i ułożyłam w nim gumkę. Zaznaczyłam sobie szpilkami linię wzdłuż gumki. Po tej linii karczek będzie doszyty do spódnicy. Między karczkiem, a atłasem spódnicy będzie jeszcze wszyta podwójna falbana.
Basi zależało by górna część spódnicy była jak najbardziej płaska. Z początku zamek miał dochodzić do samej góry i dodatkowo karczek miały spinać guziczki na pętelkach. Jednak w trakcie stwierdziłam, że przesunę zamek pod karczek, żeby sam karczek był jak najbardziej płaski.
Pętelki do guziczków przygotowuję z kilkukrotnie złożonego szyfonu. Przeszywam wzdłuż jednej krawędzi by wszystko się trzymało.
Następnie przypięłam szpilkami pierwszą warstwę górnej falbany do górnej krawędzi spódnicy. Zakładki są formalnie kontrafałdami. Przypinam pionowo szpilkami, żeby ładnie przeszła po nich maszyna. Następnie ułożyłam drugą warstwę falbany też formując kontrafałdy.
Tu mnie olśniło, że ten zamek miałam wszyć. Wszyłam biały zamek kryty. w związku z tym, że nie będzie go rozciągać gumka karczku, więc był sens by go wszywać jako kryty. Jak widać na poniższym zdjęciu, zamek się ładnie ukrył.
Po wszyciu zamka ostatecznie wymodelowałam skrajne kontrafałdy i przeszyłam blisko krawędzi falbany. Przeszyłam je, bo gdybym układała na nich karczek i dopiero wtedy szyła, to na pewno coś by się rozjechało, rozsunęło, albo przeszyłabym któraś kontrafałdę krzywo. A tak mam pewność i nie muszę się bawić w milionem szpilek, które się wysuwają w najmniej odpowiednim momencie.
Następnie ułożyłam i doszyłam karczek wzdłuż gumki. Końcówki karczku podwinęłam do środka i przeszyłam porządnie by złapać gumkę. Nie wygląda to może najpiękniej, ale za to będzie się solidnie trzymać. Nie ma nic gorszego niż gumka która puszcza w najmniej odpowiednim momencie.
Na jednym z końców karczku wszyłam pętelki. Żeby mi się nic nie poprzesuwało w trakcie szycia, przefastrygowałam pętelki. Doszyłam tez w międzyczasie guziczki na nóżce. W miarę płaskie i ładne. Z delikatnym perłowym połyskiem, a jednocześnie nowoczesne w formie. Jak Ci się widzą takie guziczki Basiu?
Następnie obejrzałam efekt i zachwyciłam się nim. Dokładnie tak jak sobie to wyobraziłam. Co więcej, jestem zazdrosna! Bo wykończenie jest ładniejsze niż było w mojej błękitnej sukni! Na tym etapie zakończyłam działalność bo zrobiło się późno. Oczywiście jeszcze zaszalałam i przypięłam częśc kolejnej falbany, ale rozsądek nakazywał się połozyć.
Dodam, że w trakcie szycia zrobiłam golonkę po pomorsku w prezencie dla Taty. Zamarynowałam łososia dla Mamy, a sobie zrobiłam zapiekanki z serem, pieczarkami i świeżymi ziołami. Byłam tez w pasmanterii po odpowiednie guziki, bo z guzikami mam małego zajoba i dopiero jak mam tkaniny w garści i pewną wizję zweryfikowana przez tkaniny, wtedy dopiero szukam guzików godnych kreacji. Wiem, że to nie jest normalne, ale dobrze mi z tym. Oczywiście po powrocie do domu przypomniało mi się o jeszcze jednej rzeczy której nie dokupiłam, ale na razie cicho sza. Albo w sobotę dokupię albo w poniedziałek.
A dzisiaj od rana dokończyłam upinanie falbany nr 2. Nie było łatwo bo co chwila ktoś dzwonił, jakieś emaile, oferty trzeba robić. A tu kusi kiecka i kusi. W końcu udało mi się doszyć falbanę nr 2.
Doszywanie pierwszych kilku falban to pikuś. Nie ma ich zbyt wielu więc nic się nie plącze. Jeszcze dwie falbany a potem będę musiała rozłożyć stół i zrobię Wam zdjęcie kłębowiska w jakim tonę z maszyną. Plan na dziś to doszyć połowę brakujących falban. Im dalej w las tym dłużej będzie to trwało, bo przypominam, że na dole będziemy mieć prawie 7 metrów w obwodzie. Falbany marszczone są 1:3. Także jest co upinać!
I dla wszystkich zainteresowanych, a w szczególności dla Basi, zdjęcie tego co już mamy. Zdjęcia nie są wybitne, wybaczcie. Ale na żywo spódnica zaczyna się prezentować :P
![]() |
| Gadzin na posterunku, a właściwie na halce. |
![]() |
| Kłębowisko dzikich falban. |
![]() |
| Gumki się prężą w oczekiwaniu na karczek. |
![]() |
| Mariaż szyfonu i atłasu zwany karczkiem tudzież tunelem. |
![]() |
| Gumka już w tunelu spacyfikowana szpilkami. |
Pętelki do guziczków przygotowuję z kilkukrotnie złożonego szyfonu. Przeszywam wzdłuż jednej krawędzi by wszystko się trzymało.
![]() |
| Paseczek który zamieni się w pętelki. |
![]() |
| Kontrafałdki z szyfonu |
![]() |
| Ukryty zamek kryty. |
![]() |
| Tadam! Pierwszy rząd falban jest! |
![]() |
| Poskramianie kaczka maszyną. |
![]() |
| Guzik z pętelką. |
Dodam, że w trakcie szycia zrobiłam golonkę po pomorsku w prezencie dla Taty. Zamarynowałam łososia dla Mamy, a sobie zrobiłam zapiekanki z serem, pieczarkami i świeżymi ziołami. Byłam tez w pasmanterii po odpowiednie guziki, bo z guzikami mam małego zajoba i dopiero jak mam tkaniny w garści i pewną wizję zweryfikowana przez tkaniny, wtedy dopiero szukam guzików godnych kreacji. Wiem, że to nie jest normalne, ale dobrze mi z tym. Oczywiście po powrocie do domu przypomniało mi się o jeszcze jednej rzeczy której nie dokupiłam, ale na razie cicho sza. Albo w sobotę dokupię albo w poniedziałek.
A dzisiaj od rana dokończyłam upinanie falbany nr 2. Nie było łatwo bo co chwila ktoś dzwonił, jakieś emaile, oferty trzeba robić. A tu kusi kiecka i kusi. W końcu udało mi się doszyć falbanę nr 2.
![]() |
| Falbana nr 2 gotowa do szycia! |
![]() |
| Stebnowanie dumnej falbany nr 2. |
![]() |
| Falbany, karczki i morze atłasu. |
![]() |
| Karczek i falbany w duecie |
![]() |
| Zapętlone guziki. |
czwartek, 5 września 2013
Basiowa spódnica cz. 1
Kilka dni temu padło pytanie, na co mi tyle tkanin. To się okaże :) zasadniczo ma wyjść z tego falbaniasta spódnica dla Basi. Basia zobaczyła Błękitne Marzenie i zakochała się w tym fasonie. I tak to szyjemy marzenie, ale białe. Do sukni będzie halka z falbaną sztywnego tiulu by unieść nieco suknię. W tym celu zamówiłam 25 metrów szyfonu i 6 metrów sztywnego tiulu. Basia podrzuciła 10 metrów atłasu, bo miała taki w domu. Nie pozostało mi nic innego jak przystąpić do szycia.
Szycie należało poprzedzić pewnymi wyliczeniami do spódnicy z koła. Basię miałam pomierzoną, więc pozostało przemnożyć kilka wartości i miałam gotowe wymiary. Jeżeli ktoś nie wie, jak robić wyliczenia do spódnicy z koła, to proszę o sygnał. Napisze o tym noteczkę.
Następnie przystąpiłam do wyniesienia z pokoju znacznej części mebli by mieć gdzie rozłożyć tkaniny. gdy już zrobiłam miejsce, rozłożyłam atłas, przygotowałam centymetr, linijki i szpilki oraz kredę krawiecką. Na tkaninę naniosłam dane dla spódnicy i halki. Halka jest ciut krótsza niż spódnica. Najpierw ogólnie odmierzam długości by tak ułożyć materiał by było jak najmniej ścinków.
Gdy z grubsza miałam odmierzone tkaniny, szpilkami spięłam obie warstwy aby atłas się nie przesuwał, a ma do tego ogromne zdolności, co tu dużo mówić. Nie jest to najwdzięczniejszy materiał do szycia.
Następnie przypięłam sobie centymetr do punktu środkowego i zaczynam odmierzać miejsca doszycia falban, a dla halki tylko dolną krawędź.
Spinam szpilkami warstwy tkaniny wzdłuż dolnej granicy spódnicy. Zapobiegnie to przesuwaniu się tkaniny podczas krojenia.
Kroję z atłasu poszczególne części. Pilnuję by nie naciągać zbytnio tkaniny bo ten atłas ma tendencje do naciągania się minimalnie po skosie. Przy tak dużej powierzchni te róznice potrafią sięgać nawet kilku centymetrów.
Aby skontrolować czy równo wykroiłam spódnicę, robię pomiar kontrolny w kilku miejscach, a potem składam na pół skrojone elementy i sprawdzam jak do siebie pasują. Nie udało mi się ustrzec niewielkiego naciągnięcia materiału. Ta różnica wynosi około 1 cm. Skoryguję to jednak na etapie podwijania spódnicy. Do tego czasu dam jej szansę jeszcze ponaciągać się. Niestety spódnice szyte z koła z ciężkich tkanin mają to do siebie, że naciągają się i rzadko kiedy są idealnie równe.
Wycinam też łuk - linię doszycia karczku spódnicy.
Spinam szpilkami boki spódnicy, oznaczam miejsce gdzie będzie zamek błyskawiczny.
Zwykle najpierw wszywam zamek błyskawiczny, a dopiero potem zszywam linię szwu. Jednak przy takich tkaninach jak atłas czy satyna, które są ciężkie i się wichrują, wolę zszyć co się da, by zapobiec defasonowaniu się spódnicy. Zszywam szwy boczne, a następnie obrzucam zapasy szwów bocznych oraz linię doszycia karczku. atłas się bardzo siepie czego nie lubię, więc wolę zabezpieczyć szwy. Pilnuję by obrzucając górną linię przeszyć szew boczny z zapasami rozłożonymi na obie strony.
Następnie rozprasowuję szwy. Pozwala mi to sprawdzić czy wszystko leży jak powinno, poza tym lubię porządek i gdy będę doszywała karczek, żaden ze szwów nie będzie mi się fałdował.
W ten sposób mamy gotową część spódnicy. To samo robimy z halką. Zszywamy jej krawędzie. Dziś jednak nie zszywałam halki, więc szczegóły jej przygotowania będą później. Na razie koncentrujemy się na spódnicy. Dlaczego nie zszyłam halki? Bo taki miałam kaprys, a przede wszystkim chciałabym się gdzieś położyć spać, a w tym celu musiałam odgruzować sypialnię z fotela, stolika i podnóżka. Dlaczego chciałam czym prędzej wykorzystać wolną podłogę i skroić resztę tkanin. Zaczęłam rozkładać szyfon. Całe morze szyfonu.
Dlaczego rozkładam szyfon w taki sposób? Dlatego, że tak łatwiej mi będzie wycinać falbany. Materiał przyjechał złożony w paczuszkę 1 x 1,6 m. A ja go sobie rozłożyłam w kilkunastu warstwach o długości około 4,5 m. Bardzo pilnowałam by krawędzie leżały równo. Na tym etapie zerkałam nerwowo czy kot nie hycnie na rozłożoną tkaninę. Kosmaty ma niestety tendencje to startowania z piskiem pazurów. gdyby to zrobił, to mój starannie złożony szyfon pięknie zrolowałby się pod szafą. Kocina jednak grzecznie leżał na oparciu, zbulwersowany brakiem zainteresowania z mojej strony.
Z szyfonu przed krojeniem wycięłam fragment na szaf oraz na obłożenie karczku. Następnie zaczęłam wycinać z tkaniny pasy z których będą falbany.
Poniżej mój trick na falbany. Ostre nożyczki i do dzieła. I tak potraktowałam wszystkie wycięte pasy. W zależności od efektu jaki chcecie uzyskać fale mogą być gęściejsze, albo o większej amplitudzie (tak, jestem po mat-fiz, musiałam to napisać!).
Wycięte fale wrzucałam do plastikowego pojemnika, żeby kotu nie przyszło do głowy położyć się miękkiej kupce szyfonu.
I teraz zaczyna się zabawa. Obrzucanie brzegu falban. Acha, tu sprostowanie. Falban nie jest 100 ani 120 metrów jak mi się wydawało. Jest ich 200 metrów => 8 falban po 25 metrów tak pi razy drzwi.
Na chwilę obecną obrzuciłam połowę falban. Zużyłam jak do tej pory około 700 metrów nici. Do obrzucania używam specjalnej stopki do podwijania. Znacznie ułatwia ona prace, chociaż doszłam do takiej sprawy, że poprzednią spódnicę szyłam używać zwykłej stopki do stebnowania. Także, da się to zrobić na podstawowym zestawie.
I tak sobie siedzę i obrzucam dość gęstym zygzakiem. Falban ubywa ale powoli. Te obrzucone spływają z masyzny prosto do pojemnika. Na zdjęciu poniżej widać ile jeszcze zostało do obrzucenia (leży przy szafie), a ile już jest obrzucone (pojemnik). Jutro do południa powinnam skończyć obrzucanie falban i przygotuję karczek spódnicy.
Tymczasem oddalam się spać. Jutro wieczorem dalszy ciąg relacji z placu boju.
![]() |
| Szyfon i tiul |
Następnie przystąpiłam do wyniesienia z pokoju znacznej części mebli by mieć gdzie rozłożyć tkaniny. gdy już zrobiłam miejsce, rozłożyłam atłas, przygotowałam centymetr, linijki i szpilki oraz kredę krawiecką. Na tkaninę naniosłam dane dla spódnicy i halki. Halka jest ciut krótsza niż spódnica. Najpierw ogólnie odmierzam długości by tak ułożyć materiał by było jak najmniej ścinków.
![]() |
| Wstępne odkładanie miary na atłasie |
Gdy z grubsza miałam odmierzone tkaniny, szpilkami spięłam obie warstwy aby atłas się nie przesuwał, a ma do tego ogromne zdolności, co tu dużo mówić. Nie jest to najwdzięczniejszy materiał do szycia.
![]() |
| Przyszpilkowane krawędzie dwóch warstw atłasu |
![]() |
| Sposób przypięcia centymetra do tkaniny. |
![]() |
| Odkładanie miejsca naszycia kolejnych falban. |
![]() |
| Spięta tkanina wzdłuż dolnej krawędzi spódnicy. |
![]() |
| Skrojona spódnica. |
Wycinam też łuk - linię doszycia karczku spódnicy.
![]() |
| Pomiary kontrolne i przygotowana linia doszycia karczku. |
![]() |
| Spięte boki spódnicy. |
![]() |
| Miejsce wszycia zamka jest nieprzyszpilkowane. |
W ten sposób mamy gotową część spódnicy. To samo robimy z halką. Zszywamy jej krawędzie. Dziś jednak nie zszywałam halki, więc szczegóły jej przygotowania będą później. Na razie koncentrujemy się na spódnicy. Dlaczego nie zszyłam halki? Bo taki miałam kaprys, a przede wszystkim chciałabym się gdzieś położyć spać, a w tym celu musiałam odgruzować sypialnię z fotela, stolika i podnóżka. Dlaczego chciałam czym prędzej wykorzystać wolną podłogę i skroić resztę tkanin. Zaczęłam rozkładać szyfon. Całe morze szyfonu.
![]() |
| Kilka warstw już równo rozłożone. |
![]() |
| Rozłożony szyfon. |
![]() |
| Pasy będące wyjściem do falban. |
![]() |
| Wycięte falbany. |
![]() |
| Składowanie falban. |
![]() |
| Obrzucanie krawędzi falbany |
![]() |
| W trakcie obrzucania falbany. |
![]() |
| Syzyfowa praca. |
środa, 21 sierpnia 2013
Błękitne marzenie u nowej właścicielki
Jedna z moich sukni ma nową właścicielkę i tak oto się prezentują. Suknia i właścicielka.
Ślicznie, jestem zachwycona i ciesze się, że suknia miała szansę znowu zaistnieć. Na pierwszym zdjęciu prawdziwy kolor, na drugim dość mocno podrasowany.
Autorzy zdjęć tacy jak ich sygnaturki na zdjęciach.
Ślicznie, jestem zachwycona i ciesze się, że suknia miała szansę znowu zaistnieć. Na pierwszym zdjęciu prawdziwy kolor, na drugim dość mocno podrasowany.
Autorzy zdjęć tacy jak ich sygnaturki na zdjęciach.
Etykiety:
błękitna,
do,
falbany,
fotograficzna,
jazda,
jazdy konnej,
konie,
kuriata,
nowakowska,
sesja,
suknia
wtorek, 30 lipca 2013
Kręcona spódnica
Szyfon mnie zirytował to granic możliwości. Przesuwał się przy krojeniu, układał nie tak jak chciałam. Wściekłam się na niego i uszyłam tylko stanik do sukni. I niech teraz lezy i czeka na resztę. Dodam, że spodnia warstwa jest skrojona i zszyta, gotowa do wszycia, tylko ta wierzchnia warstwa... zostawię to na lepszy dzien.
W niedzielę wieczorem z zemsty na szyfonie postanowiłam uszyć coś innego. Otworzyłam szafę, a w niej leży sobie kupon bawełny z dodatkiem sztucznego. Kreszowana łączka na biało-kremowym tle. Mówiłam sobie, że nie będę szyć z kreszowanych tkanin, ale postanowiłam zaryzykować.
Generalnie nie lubię rozkloszowanych spódnic do ziemi, zdecydowałam się jednak na ten model, bo tkanina była przyjemnie lejąca się, dość ciężka. I inna sprawa, że spojrzałam na tą tkaninę i od razu zobaczyłam w niej długą falbaniastą spódnicę z szerokim paskiem.
Spódnicy nie szyłam z żadnego wykroju. Poszłam na żywioł. Policzyłam ile materiału bym potrzebowała, potem policzyłam ile mam. Postanowiłam uszyć spódnicę z trzech części. Cześć górna z całe szarości tkaniny, a długa na 60 cm. Do tego 7 cm zapasu na tunel na gumkę.
Druga część spódnicy z 1,5 szerokości tkaniny i długości 30 cm + 2 cm zapasów na szwy. I ostatnia falbana z 3 szerokości tkaniny i długości 19 cm + 4 cm zapasu na szwy.
Marszczenia zrobiłam przeszywając krawędź falbany najdłuższym ściegiem przy niezbyt dużym naprężeniu nici. Następnie ściągałam dolną nitkę marszcząc falbanę w oczekiwany sposób. Pilnowałam by marszczenia w miarę równomiernie rozłożyć, jednak nie starałam się nadawać marszczeniu symetrii.
Spódnica się nieźle układa, w szczególności w ruchu. Dół wtedy pięknie faluje. Wszystko dzięki ciężkiej i lejącej się tkaninie. Szeroki pasek ładnie podkreśla talię a tkanina na nim się ładnie marszczy.
Myślę, że to będzie jedna z moich ulubionych spódnic na lato. Przede wszystkim dzięki swojej wygodzie, uniwersalny wzór. Pasuje i do eleganckiej koszuli i do luźnego tshirta.Jestem z niej bardzo zadowolona.
W niedzielę wieczorem z zemsty na szyfonie postanowiłam uszyć coś innego. Otworzyłam szafę, a w niej leży sobie kupon bawełny z dodatkiem sztucznego. Kreszowana łączka na biało-kremowym tle. Mówiłam sobie, że nie będę szyć z kreszowanych tkanin, ale postanowiłam zaryzykować.
Generalnie nie lubię rozkloszowanych spódnic do ziemi, zdecydowałam się jednak na ten model, bo tkanina była przyjemnie lejąca się, dość ciężka. I inna sprawa, że spojrzałam na tą tkaninę i od razu zobaczyłam w niej długą falbaniastą spódnicę z szerokim paskiem.
![]() |
| Kwiecista spódnica i góra od nowej sukienki |
Druga część spódnicy z 1,5 szerokości tkaniny i długości 30 cm + 2 cm zapasów na szwy. I ostatnia falbana z 3 szerokości tkaniny i długości 19 cm + 4 cm zapasu na szwy.
Marszczenia zrobiłam przeszywając krawędź falbany najdłuższym ściegiem przy niezbyt dużym naprężeniu nici. Następnie ściągałam dolną nitkę marszcząc falbanę w oczekiwany sposób. Pilnowałam by marszczenia w miarę równomiernie rozłożyć, jednak nie starałam się nadawać marszczeniu symetrii.
![]() |
| Dwie warstwy delikatnie zmarszczonych falban |
![]() |
| Szeroki pasek |
poniedziałek, 29 lipca 2013
Serce boli, lecz kobyłka u płotu
I tak to suknia z tego postu została sprzedana. Za kilka godzin wyjeżdża do swojej nowej właścicielki. Serce boli, bo to moje pierwsze poważne dzieło. od początku do końca przeze mnie obmyślane, zaprojektowane. Na tej sukni nauczyłam się szyć spódnice z koła, robić wyliczenia, obliczać ilość potrzebnej tkaniny będącej funkcja liczby falban. Na tej sukni przetestowałam maszynę i szycie szyfonu, a właściwie dzianiny poliestrowej przypominającej szyfon.
Byłam i jestem dumna z tej sukienki, bo była dokładnie taka jak sobie ją wyobraziłam. serce boli ale dzięki temu, e ktoś inny się nią będzie cieszył, będę mogła sobie pozwolić na uszycie jakiejś nowej kreacji.
Byłam i jestem dumna z tej sukienki, bo była dokładnie taka jak sobie ją wyobraziłam. serce boli ale dzięki temu, e ktoś inny się nią będzie cieszył, będę mogła sobie pozwolić na uszycie jakiejś nowej kreacji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)















































