Mała niespodzianka i zajawka jednocześnie. Sukienka burdowa z numeru 5/2013. Focia z rąsi, w lustrze, w przedpokoju i zasadniczo marnej jakości, ale kto chciał ten ma :)
Biała sukienka o której szerzej pisałam tutaj, nieodprasowana bo wyjęta z pudełeczka w którym czeka na swoja nową właścicielkę. Dekolt wygląda tak jak widać na zdjęciu poniżej.
I zajawka sukienki, której dokładne zdjęcia poglądowe już wkrótce. Sukienkę przed chwilą skończyłam i postanowiłam zrobić przymiarkę. Przy okazji powstało też to zdjęcie.
Nie lubię się fotografować, także proszę docenić poświęcenie :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kokarda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kokarda. Pokaż wszystkie posty
piątek, 2 sierpnia 2013
czwartek, 25 lipca 2013
Horror kocio-podszewkowy z kratą w tle
Dzisiaj zaprezentuję jedną z pierwszych sukienek jakie uszyłam. Historia będzie przede wszystkim o piekielnej różowej podszewce. To badziewie wydłużyło czas pracy nad sukienką raptem dwukrotnie.
Znalazłam bardzo ciekawy wykrój. Ten dekolt, fikuśne rękawki, ciekawe cięcie dołu sukienki. To zdecydowanie było to! Miałam resztkę wełny z domieszką. w kratkę. Resztka i kratka nie komponują się zbyt dobrze o czym wie każdy nieco zaprawiony w bojach. Do tego jak się okazało kupon jest nieco zwichrowany i była rzeźba w substancji miękkiej, a podatnej.
Ułożyłam wykrój na tkaninie. Przypięłam szpilkami. Wstałam by spojrzeć z góry na moje dzieło. W tym momencie wściekły kot postanowił się przebiec po mieszkaniu. Traf chciał,że trasa jego przelotu przebiegała przez mój wykrój.
Ponownie rozłożyłam tkaninę. Poprawiłam wykrój na tkaninie, przypięłam szpilkami. wtedy Gadzin zeskoczył z parapetu dokładnie w środek rozłożonej tkaniny. Spojrzał mi głęboko w oczy i hycnął boczkiem boczkiem. Oczywiście hycając tkanina wyskoczyła spod jego łap i ślizgając się po parkiecie, wjechała pod kaloryfer. Z wściekłością pobiegałam za szalonym kotem. Bestia niestety zdążyła się ukryć w areszcie*.
Wróciłam do pokoju. Wyciągnęłam tkaninę spod kaloryfera. Rozłożyłam równo. Poprawiłam wykrój i wzięłam w garść nożyce. I cięłam, kroiłam. Oczywiście w międzyczasie zadzwonił telefon i okazało się, że muszę pilnie wyjść z domu. Prawdopodobnie na tym etapie zrobiłam babola, o którym później.
Rozłożyłam podszewkę. Piękna podszewkę w kolorze intensywnego różu. Miała pójść na podszewkę do pomarańczowej sukienki, której do tej pory nie uszyłam. To tak na marginesie.Zaczęłam zszywać sukienkę i podszewkę. Przy szyciu szlag mnie lekki trafił bo się okazało, że gdzieś jakoś, pewnie przez to kosmate bydlę z piekła rodem, rozjechały mi się linie wzoru między poszczególnymi elementami. Stwierdziłam, że trudno. Szyję dalej. Nie wiedziałam, że to przekleństwo różowej podszewki.
Przyłożyłam podszewkę do wierzchu sukienki by doszyć i co się okazało? Że coś nie pasuje! Było już sporo po północy, a ja dumałam od pół godziny co się nie zgadza. W końcu mnie olśniło. Środek tyłu wszyłam jako środek przodu. No to dawaj rozpruwanie. Rozprułam sukienkę. Gdy juz rozprułam i zszyłam na nowo okazało się, że spartoliłam po raz kolejny. Bo wierzch sukienki był dobrze zszyty, a źle była zszyta podszewka. Rozprułam sukienkę. Rozprułam podszewkę.Przymierzyłam wszystkie elementy jeszcze raz do papierowych wykrojów i gdy miałam pewność, że teraz elementy pasują, zszyłam wszystko na maszynie. Rozprasowałam. obrzuciłam. Potem doszycie dołu. Stwierdziłam, że sukience brakuje tego czegoś. Po5 godzinach snu wyrwałam do pasmanterii gdzie kupiłam atłasową tasiemkę którą podkreśliłam linię odcięcia. Zrobiłam na środku płaską kokardkę. Podobna kokardka podkreśliłam rozporek oraz ukryłam pod nią górna linię zamka.
Sukienka zawisła na manekinie i cieszyła moje oko. Bardzo cieszyła. Mimo rozjechanego wzoru z tyłu sukienki byłam nią zachwycona. Sukienka robi takie wrażenie, że koleżanka która do mnie przyszła, zobaczyła ja i postanowiła przymierzyć. No i tyle widziałam swoją sukienkę. Co prawda sukienka u mnie została by ją zwędzić nieco w biodrach i spłycić pionowe cięcia na biuście. Sukienka cieszy moje oczy, uwielbiam jej elegancką linię i dziewczęcy urok. Nie mniej po uszyciu tej kiecki, różowa podszewka została głęboko schowana w szafie. Nie chce jej oglądać. Ile razy z niej coś szyję to są jakieś problemy.
* - areszt to koci transporter stojący pod stołem w kuchni. Święte miejsce gdzie kotu nic nie grozi. Taki mamy układ. Jak narozrabia to pada hasło "do budy" i kot w podskokach zwija się do aresztu i siedzi tam aż nie pozwolę mu wyjść po odbyciu kary. Dodam, że aresztu nawet nie trzeba zamykać.
Znalazłam bardzo ciekawy wykrój. Ten dekolt, fikuśne rękawki, ciekawe cięcie dołu sukienki. To zdecydowanie było to! Miałam resztkę wełny z domieszką. w kratkę. Resztka i kratka nie komponują się zbyt dobrze o czym wie każdy nieco zaprawiony w bojach. Do tego jak się okazało kupon jest nieco zwichrowany i była rzeźba w substancji miękkiej, a podatnej.
Ułożyłam wykrój na tkaninie. Przypięłam szpilkami. Wstałam by spojrzeć z góry na moje dzieło. W tym momencie wściekły kot postanowił się przebiec po mieszkaniu. Traf chciał,że trasa jego przelotu przebiegała przez mój wykrój.
Ponownie rozłożyłam tkaninę. Poprawiłam wykrój na tkaninie, przypięłam szpilkami. wtedy Gadzin zeskoczył z parapetu dokładnie w środek rozłożonej tkaniny. Spojrzał mi głęboko w oczy i hycnął boczkiem boczkiem. Oczywiście hycając tkanina wyskoczyła spod jego łap i ślizgając się po parkiecie, wjechała pod kaloryfer. Z wściekłością pobiegałam za szalonym kotem. Bestia niestety zdążyła się ukryć w areszcie*.
Wróciłam do pokoju. Wyciągnęłam tkaninę spod kaloryfera. Rozłożyłam równo. Poprawiłam wykrój i wzięłam w garść nożyce. I cięłam, kroiłam. Oczywiście w międzyczasie zadzwonił telefon i okazało się, że muszę pilnie wyjść z domu. Prawdopodobnie na tym etapie zrobiłam babola, o którym później.
Rozłożyłam podszewkę. Piękna podszewkę w kolorze intensywnego różu. Miała pójść na podszewkę do pomarańczowej sukienki, której do tej pory nie uszyłam. To tak na marginesie.Zaczęłam zszywać sukienkę i podszewkę. Przy szyciu szlag mnie lekki trafił bo się okazało, że gdzieś jakoś, pewnie przez to kosmate bydlę z piekła rodem, rozjechały mi się linie wzoru między poszczególnymi elementami. Stwierdziłam, że trudno. Szyję dalej. Nie wiedziałam, że to przekleństwo różowej podszewki.
Przyłożyłam podszewkę do wierzchu sukienki by doszyć i co się okazało? Że coś nie pasuje! Było już sporo po północy, a ja dumałam od pół godziny co się nie zgadza. W końcu mnie olśniło. Środek tyłu wszyłam jako środek przodu. No to dawaj rozpruwanie. Rozprułam sukienkę. Gdy juz rozprułam i zszyłam na nowo okazało się, że spartoliłam po raz kolejny. Bo wierzch sukienki był dobrze zszyty, a źle była zszyta podszewka. Rozprułam sukienkę. Rozprułam podszewkę.Przymierzyłam wszystkie elementy jeszcze raz do papierowych wykrojów i gdy miałam pewność, że teraz elementy pasują, zszyłam wszystko na maszynie. Rozprasowałam. obrzuciłam. Potem doszycie dołu. Stwierdziłam, że sukience brakuje tego czegoś. Po5 godzinach snu wyrwałam do pasmanterii gdzie kupiłam atłasową tasiemkę którą podkreśliłam linię odcięcia. Zrobiłam na środku płaską kokardkę. Podobna kokardka podkreśliłam rozporek oraz ukryłam pod nią górna linię zamka.
Sukienka zawisła na manekinie i cieszyła moje oko. Bardzo cieszyła. Mimo rozjechanego wzoru z tyłu sukienki byłam nią zachwycona. Sukienka robi takie wrażenie, że koleżanka która do mnie przyszła, zobaczyła ja i postanowiła przymierzyć. No i tyle widziałam swoją sukienkę. Co prawda sukienka u mnie została by ją zwędzić nieco w biodrach i spłycić pionowe cięcia na biuście. Sukienka cieszy moje oczy, uwielbiam jej elegancką linię i dziewczęcy urok. Nie mniej po uszyciu tej kiecki, różowa podszewka została głęboko schowana w szafie. Nie chce jej oglądać. Ile razy z niej coś szyję to są jakieś problemy.
* - areszt to koci transporter stojący pod stołem w kuchni. Święte miejsce gdzie kotu nic nie grozi. Taki mamy układ. Jak narozrabia to pada hasło "do budy" i kot w podskokach zwija się do aresztu i siedzi tam aż nie pozwolę mu wyjść po odbyciu kary. Dodam, że aresztu nawet nie trzeba zamykać.
środa, 24 lipca 2013
Kwiecista sukienka z kontrafałdami i bambusem
Żółcie już były to teraz wróćmy do kontrafałd. Sukienka której zdjęcia poniżej była prezentowana tutaj. Zrobiła furorę gdziekolwiek ją zaprezentowałam. Nie ukrywam też, że niejedna kobieta się obejrzała za mną gdy zasuwałam w tej sukienki przez centrum handlowe.
Sukienka stanowiła też wdzianko kuriera przesyłek ślubnych. Ubrana w nią dostarczyłam prezent i kwiaty na prośbę koleżanki która mieszka daleko daleko w obcym kraju, a jej przyjaciółka w Warszawie wychodziła za mąż.
Sukienka przyjemna w noszeniu z racji grubszej bawełny z której jest uszyta. Krój mi idealnie pasuje, a kontrafałdy i długość są po prostu wzorowe.
Niektórzy zwrócili uwagę,że nie widać fikuśnego cięcia, które ginie we wzorze tkaniny. Nie przejmuję się tym zupełnie bo nie o to chodziło. Uszyłam sukienkę z tego wykroju z tej tkaniny bo nie byłam do tej tkaniny przekonana. Stwierdziłam,że wyjdzie co wyjdzie a okazało się, że ten krój wydobył urodę tkaniny, albo tkanina urok tego kroju.
Sukienka stanowiła też wdzianko kuriera przesyłek ślubnych. Ubrana w nią dostarczyłam prezent i kwiaty na prośbę koleżanki która mieszka daleko daleko w obcym kraju, a jej przyjaciółka w Warszawie wychodziła za mąż.
Sukienka przyjemna w noszeniu z racji grubszej bawełny z której jest uszyta. Krój mi idealnie pasuje, a kontrafałdy i długość są po prostu wzorowe.
Niektórzy zwrócili uwagę,że nie widać fikuśnego cięcia, które ginie we wzorze tkaniny. Nie przejmuję się tym zupełnie bo nie o to chodziło. Uszyłam sukienkę z tego wykroju z tej tkaniny bo nie byłam do tej tkaniny przekonana. Stwierdziłam,że wyjdzie co wyjdzie a okazało się, że ten krój wydobył urodę tkaniny, albo tkanina urok tego kroju.
![]() |
| Kwiecista sukienka z kontrafałdami en face |
![]() |
| A tu kwiecista z półprofilu |
![]() |
| Bambusik na brzuszki i kokardka dla urozmaicenia wzorzystej sukienki |
![]() |
| Odszycie |
![]() |
| Tył sukienki. Zwyczajny, ale dobrze dopasowany dzięki pionowym zakładkom |
Subskrybuj:
Posty (Atom)











